Wiersze o Nowym Saczu
Piesn o Nowym Saczu
Marian Czuchnowski
Pamietam miekki cien Twych murow -
cichy spiew lisci w smuklym parku -
zasypiam z Toba na ustach ciezkich jak purpura,
gdy szafir Chelmca stygl w zielonym poranku, ---
Gimnazjum. - Planty szumialy zapachem -
splywaly ustami ptakow i chlodna oskola. -
Gorace bukiety kobiet sciete strachem
w nerwowych malwach. - Laki grzezly w sloncu poza szkola.
Tu skladalem pierwsze niesmiale strofy wierszy,
osnute mloda tesknota i gorzka zaduma -
wystrzelal z ramion mych zapal najszczerszy -
milosc ma slubowalem pierwsza glodnym tlumom. -
Najwiecej Ciebie bylo w jedwabiu wlosow Twoich dziewczat
i w pekajacych mloda krwia sokow kasztanach -
gdy ksiezyc srebrna blizna czolo nieba przecial
i gwiazdy pachnialy srebrna rosa z rana.
Wymadlalem Ci cicho moj zal nienazwany -
dzisiaj jeszcze pluszcze w mych slowach Dunajec stalowy -
szklane stozki wikliny - zlote kity olszyn rozesmianych
jak niegdys w wieczorach omdlalych, - majowych.
Dzis na mnie przyszly dni inne - szalone
w pedach pociagow i biurach redakcji -
przyznam Ci rzewnie - ze usta spalone
zlozylbym radosnie jak niegdys w zlotych gronach Twoich puszystych
akacji.
Porwal mie szum czarny - mrozny -
krwawic musze na trotuarach obcych miast -
czyhaja na mnie Paryza zemsty - Warszawy grozby -
szczeka za mna po brukach syren fabrycznych metalowy placz.
Bez tchu sie tulam,
slowa moje teraz pala i krzycza!
Ciemnosc groza rozprula!
Dni drecza i mecza! -
Pamietam bujne luki Twych mostow wpietych w lagodny blekit
i dlugi chor kosciolow kleczacych na brukach -
teraz plone blady od meki
i prozno Ciebie w Warszawie i Krakowie szukam.
Nie przyjdziesz do mnie jak dawniej blisko
w siwych oczach dobrego profesora -
usmiechniety nie zawolasz na mnie po nazwisku,
jak wolales mie prawie wczoraj. ----
Dzis nas dzieli lancuch kilometrow -
sztywnych slupow na szynach zmeczonych -
usmiechnij sie przyjacielu - daj dobiec do mety
w przestwor omglony.
Rozwijasz pachnace, grube drzew warkocze
osnute atlasem sniegu.
Znow dzisiaj jak dawniej radosny po Twych ulicach krocze -
pospiesznie wesoly biegne.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . .
Jedna mam prosbe do Ciebie niesmiala
gdy snisz mi sie dlugo i smutek sie saczy -
spraw - by w zyciu bylo tak cicho - tak bialo -
jak w Saczu.
Wiersz o Nowym Saczu
Tadeusz Giewont-Szczecina
Odwaznie wnioslem me zycie w pozary twojej zieleni,
dlatego mi zawsze jesienie najslodsza skwitaja wiosna -
a chociaz swit, zamiast swiecic godziny moje zacienial,
oczy me w twoich ogrodach, w ulicach glosno rosna...
Recem kladl, mosty serca, na tobie rzeko Dunajcu
i slalem nimi marzenia do slonca na horyzoncie,
na plantach szalalem usmiechem w lisciowym i w kwiatow tancu,
chociaz wiatr kurzem goscinca mlodosc mych oczu macil.
W tobie plonalem buntami szukajac do zycia rymu,
(a zmierzch tesknota sie palil i ramion dziewczecych wonia)
i kulem twardo, zebami w mym sercu twe dzwieczne imie,
melodia twoich slowiko i mlotow, co Jutrem dzwonia!
Dzis w walke sie zamknalem i w ludzkie serca dalekie,
ktore z mym sercem wicher milosci twojej polaczyl,
lecz, gdy powracam, znow szumem wpadam do twojej rzeki
Dunajca - Blekitno - Sloneczny Saczu!!
Miastu
Zdzislaw Wroblewski
Brunatne choragwie domow
zastygna procesja ulic,
gdy zmierzchem przesianym przez palce
otula sie sklony gor.
Powroce wieczorna jaskolka
do murow twarz przytulic
i lata minione rozgrzeszyc
i mlodosc
pelna zlud.
Napotkam znowu twe oczy
i rece twoje
i wargi.
Nim smuklopiersnie brzozy
rozkwitna w srebrny now,
siadziemy razem, kochana,
jak dawniej
w cichej kawiarni
wsrod gimnazjalnych wieczorow.
Okwitnie park moim wierszem:
naiwna galazka slow
pisanych dla ciebie
wczoraj.
Znow wieczor rozsypie nad nami
lagodne piora mroku
i zapach lip nam przyniesie
jeszcze schylony ku sloncu.
Potem pozegnam sie z toba
i nigdy juz
nigdzie mi w zyciu nie bedzie,
jak w Saczu.
Mojej ziemi rodzinnej
Wladyslawa Lubasiowa
Zolty ksiezyc nad ruinami wisi -
bezradna lza pod ciezka powieka chmur
w uliczkach pijanych przyspiew
uderza o wyrudziale mury.
Do nocy jeszcze daleko -
ledwie wieczor
siadl na pagorku lekko wylysialym...
Nad Dunajcem chichot dziewczat
przecial
dobra cisze zlym kindzalem
wrzawy.
Tu jest cmentarz zabitej historii
pogrzebanej przez bezmyslnych i tepych...
Tu byl zamek Kazimierzow, ongis...
dzis w zebraczych strzepach
kupa gruzow, coraz bardziej nikla
i baraku szopa zamiast skrzydla!
I coz powiesz Baszto Kowalska
sterczaca jak reka z grobu:
zmartwychwstalej attyki kaskiem
rysujesz na niebie placz
bezpowrotnych odlotow,
nadaremnych powrotow...
Zolty ksiezyc nad ruinami wisi -
mgly w kotlinie jak piana w misce...
Ziemio moja - lupino orzecha,
na ktorej siedzi kolorowa wazka:
ten pagorek nad moja rzeka
i to moje na pagorku miasto...
I moj cien, co samotnie sie slizga
i te gruzy, i te rumowiska,
i piosenka w uliczkach pijacka...
I lza jedna, i druga, i trzecia
za mlodoscia, co z ksiezycem odleci...
A ty ciagle mowisz do mnie o tym:
bezpowrotne odloty,
nadaremne powroty...
Od Homera
Ludwik Jerzy Kern
Od Homera,
A na polskie czasy biorac, to od Piasta
Ludzie bardzo lubia chwalic rozne miasta.
Opisywac lubia ludzie rozne metropolie
W neonowe swiatla postrojone
Niby badylarki w kolie.
Mowia: Paryz!
Mowia: Londyn!
Mowia: Wieden (ten od sniadan)
Mowia: Tokio!
Mowia: Haga!
A ja dosyc mam tych gadan.
Cos mi wtedy zaraz mowi:
"Teraz ty sie, bracie, wlacz!"
Wiec sie wlaczam i powiadam:
- Chwileczke, a Nowy Sacz?
Ja rozumiem, ze jest latwiej chwalic San Francisco,
Bo daleko jest,
A Nowy Sacz jest blisko.
Ze Dzibutti albo Aden brzmi o wiele egzotyczniej...
Dla mnie Aden
Cymes zaden
W Nowym Saczu jest o wiele sliczniej.
I Dunajec jest, co leci prosto do Roznowa,
I ten ratusz, jakby go Nikifor projektowal,
I samolot, co przycupnal pod zamkiem przy wjezdzie,
I te lody, co smakuja tak, jak w zadnym innym miescie...
I dlatego, prosze panstwa,
(Dodam zanim skoncze)
Jak mnie ktos New Yorkiem strzela,
To ja go - New Saczem.
Return to NowySacz
Main Page
For additional information on this page send
e-mail to Romuald.K.Bernacki
This page was created by Romuald K. Bernacki and last
modified Monday 13th July 1998